Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Dawno, dawno temu, za siedmioma piwnymi mięśniami i siedmioma kebabami na grubym, jednym z naszych ulubionych sposobów spędzania wolnego czasu były przeróżne gry ruchowe. Oczywiście często grało się w piłkę i w kosza, mamy jednak na myśli te klasycznie podwórkowe gry, z wiecznie mutującym regulaminem i nazwami, które różniły się nie tylko w zależności od regionu kraju, ale i osiedla. Ten chaos postanowiliśmy dziś ogarnąć wynotowując kilka naszych ulubionych gier. I zastanowimy się dlaczego, poza tym, że jesteśmy starymi końmi, nie nadajemy się już do takich zabaw.
»