Losowania Lotto to od lat punkt telewizji równie stały, co głupie reklamy. Dzięki totolotkowi dziesiątki osób nagle się wzbogaciły, a miliony w nadziei, że do owych dziesiątek dołączą wciąż płacą podatek od naiwności. Dziś obchodzimy 53. rocznicę pierwszego losowania i chociaż nigdy nałogowymi totolotkarzami nie byliśmy, to wiemy że totek dał nam wiele rzeczy. Oto one.
Prowadzące - tak, jak istnieją ludzie, którzy w porno lubią wszystko, prócz seksu, tak są tacy, którzy w losowaniach lubią wszystko prócz tych ceregieli z kulkami. Ci pierwsi to... no nie mamy pojęcia kto, ale ci drudzy to my. Nawet gdy nie gramy, to oglądamy losowania jeśli prowadzą je Katarzyna Łoska-Ostrowska, Anna Rusiecka lub Magda Ambrożko. Od nich moglibyśmy usłyszeć znacznie gorsze wiadomości, niż ta, że znów nie zostaliśmy milionerami. Nasze wymarzone losowanie wygląda zaś tak
Ryszard Rembiszewski - popularny Pan Lotto chociaż nie prowadzi już losowań, to już zawsze będzie z nimi kojarzony, tak jak już zawsze Stanisław Mikulski zostanie Hansem Klossem. Jesteśmy nawet pewni, że gdy Rembiszewski prosi w sklepie o piwo, to sprzedawca mówi: ''Proszę sobie samemu wylosować''.
Daniel Wieleba - jedni go uwielbiają, innych wkurza. My się go po prostu boimy. Jak zresztą każdego, kto rozmawia z maszynami losującymi.
Nie tylko my - dzieci naszych znajomych zasypiając chcą mieć zapalone światło, nie dlatego że w szafie jest potwór, tylko dlatego, że w szafie jest szalony pan z telewizora.
Kolorowe kule - dawno, dawno temu, czyli w 1996 roku, gdy do gier mających
Wpadki - programy na żywo mają to do siebie, że zdarzają się w nich nieprzewidziane rzeczy. A to coś wybuchnie, a to ktoś się przewróci, a to Mariusz Pawełek. W losowaniach Lotto aż takich atrakcji nie było, ale czasem maszyna losująca potrafi mieć gwiazdorskie zapędy i postanowi przypomnieć kto tu jest najważniejszy - na przykład zamieniając kule w pociski maszyna - ziemia
Albo losując jeden numerek gratis
Ludzie, którzy rozpracowali system. Co jakiś czas ktoś twierdzi, że Lotto to oszustwo albo że wie jak grać, żeby wygrać. Wprawdzie ludzie ci jeszcze sami nie zgarnęli wygranej, ale nie dlatego, że nie mogą - po prostu nie chcą. Swoją drogą zawsze nas zastanawiało dlaczego głównych wygranych nie zgarniają jasnowidze, a teraz już wiemy - nie zasłużyli. Bo żeby trafić szóstkę nie trzeba wytypować prawidłowych liczb, tylko właśnie zasłużyć. I koniecznie wypełniać kupon w dobrym humorze.
Dla nas płynie z tego jasna rada - przed wypełnieniem idź na piwo.
Członkowie Komisji Gier i Zakładów - to jedne z najbardziej zagadkowych postaci w historii telewizji. Jedni twierdzą, że to przywódcy sekty władającej światem, inni że roboty zaprogramowane na machanie głową, a jeszcze kolejni, iż to niepotrafiące mówić klony. My z kolei podejrzewamy, że to oni uczyli aktorstwa gwiazdy ''M jak Miłość''. Przez lata oglądaliśmy losowania w nadziei, że członkowie komisji się zdenerwują albo okażą jakiekolwiek emocje. Niestety, prędzej zniknęli z telewizji, co też podobno uczynili bardzo spokojnie i w milczeniu kiwając głowami.
Nadzieja - tysiące osób grają codziennie od lat wierząc, że ich życie nagle się odmieni. Okazjonalnie gramy i my. Przede wszystkim przy kumulacjach, jak reszta narodu, dzielnie kroczymy do kolektur. Zaznaczamy zawsze ciąg kolejnych liczb, żeby zmniejszyć prawdopodobieństwo wygranej. Nie, nie jesteśmy głupi - po prostu dążymy do tego, żeby szansa była jedna na milion, gdyż jak wiemy z książek Terry'ego Pratchetta, szansa jedna na milion sprawdza się dziewięć na dziesięć razy. Do teraz nie wygraliśmy, więc pewnie musimy znaleźć jeszcze jakieś utrudnienie. Może wypełniając kupon będziemy słuchać Feela?
Bazyl























![Tylko krok od F1 [wideo]](http://bi.gazeta.pl/im/3/7656/z7656373M.jpg)

