http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/_blank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/_blank.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Gazeta.pl > Filmiki >  Bazyl

10 najgorszych tłumaczeń tytułów filmów

Kiedy powstały filmy, powstała potrzeba tłumaczenia ich tytułów, a wraz z nią koszmar milionów widzów obrywających po głowie rewelacyjnymi pomysłami tłumaczy i dystrybutorów. Tytułów nijak mających się do oryginału, a często nawet do samego filmu są setki, ale TVN 7 puszczając w niedzielę Listonosza, który został papieżem Wysłannikiem Przyszłości przekonał mnie, że warto przez nie przebrnąć i wybrać 10 najbardziej wkurzających.

Kiedy powstały filmy, powstała potrzeba tłumaczenia ich tytułów, a wraz z nią koszmar milionów widzów obrywających po głowie rewelacyjnymi pomysłami tłumaczy i dystrybutorów. Tytułów nijak mających się do oryginału, a często nawet do samego filmu są setki, ale TVN 7 puszczając w niedzielę Listonosza, który został papieżem Wysłannikiem Przyszłości przekonał mnie, że warto przez nie przebrnąć i wybrać 10 najbardziej wkurzających.

 

10. Więzień nienawiści (American History X) - przez długi czas nie miałem pojęcia, że ''Więzień Nienawiści'' i ''American History X'' to ten sam film. Kiedy już się zorientowałem długo drapałem się po głowie próbując dojść o co chodziło dystrybutorowi. Wprawdzie rozumiem, że akurat ten tytuł jest wyjątkowo niewdzięczny, ale znalezione rozwiązanie wydaje mi się tak samo dobrym pomysłem, jak Piotr Polczak w reprezentacji Polski. Zresztą ''American Beauty'' też był niewdzięczny do przetłumaczenia, więc zostawiono tytuł oryginalny i jakoś świat się nie skończył, a Chorzów nie zażądał dostępu do morza.

 

9. Sułtani Westernu (City Slickers) - naprawdę nie wiem co tłumacz chciał przez ten tytuł powiedzieć. Wiemy natomiast, że mu to nie wyszło. Użycie słowa western da się jeszcze wytłumaczyć chęcią zaznaczenia, że akcja dzieje się na (prawie) Dzikim Zachodzie. Ale skąd ci sułtani? Mam wrażenie, że mogło się zacząć od tekstu ''Nie chcę cię podpuszczać, ale nie użyjesz w tytule słowa słutan''.

 

8. Sposób na blondynkę (There's Something About Mary) - od lat głoszę teorię, że słowo ''about'' działa na osoby wymyślające tłumaczenia albo odpowiedniki tytułów jak płachta na byka i jest dla nich sygnałem, by coś zmajstrować. Efekt to na przykład ''Zakochana złośnica'' (''10 things i hate about you'') czy ''Sposób na blondynkę'' - filmy, które naprawdę można spokojnie przetłumaczyć dosłownie, nie tracąc sensu albo pomijając jakąś szalenie ważną grę słów. Niestety, słówko ''about'' sprawia, że tak być nie może.

 

7. Najpierw Strzelaj Potem Zwiedzaj (In Bruges) - nie wiem w jakim języku Brugia znaczy ''strzelaj'' albo ''zwiedzaj'', ale może są takie indiańskie plemiona. W Polskim Brugia to po prostu Brugia, a W Brugii, to W Brugii - i z tych dwóch wyrazów naprawdę nie da się wytoczyć żadnych porad dla gangsterów na wakacjach.

 

6. Buntownik z wyboru (Good Will Hunting) - były już przykłady tego, że kreatywność tłumaczy i dystrybutorów włącza się, gdy widzą w oryginalnym tytule ''about'' lub nazwę miejscowości. Trzeci element, który nie daje im spać spokojnie to imiona i nazwiska. Will Hunting, który stał się buntownikiem z wyboru to tylko jeden przykład. Z tytułów ginęli też Fockerwie, David Gale i wielu wielu innych.

 

5. Orbitowanie bez cukru (Reality Bites) - muszę przyznać, że ''Orbitowanie bez cukru'' brzmi fajnie. Ale fajnie brzmi też '' Ostra jazda bez trzymanki'' i ''Nic tak nie cieszy, jak seria z pepeszy'', a nie zostały one polskim tytułem filmu, chociaż z oryginalnym miały mniej więcej tyle wspólnego, co ''Orbitowanie...''. Widać komuś ten zwrot podobał się tak bardzo, że postanowił go wykorzystać nie czekając na jakiś film, którego nie dałoby się tak lekko łatwo i przyjemnie przetłumaczyć jak można było ''Reality Bites''.

 

4. Parnassus. Człowiek, który oszukał diabła (Imaginarium of Doctor Parnassus) - jeśli nie widzieliście najnowszego filmu Terry'ego Gilliama, to nie czytajcie dalej. Jeśli widzieliście, to pewnie tak, jak ja przez pełne dwie godziny w kinie i wiele godzin po wyjściu z niego zastanowiliście się jak do cholery Parnassus oszukał diabła, skoro w zasadzie to on miał przerąbane. Może to dystrybutor chciał zapewnić widzom jakąś dodatkową intelektualną rozrywkę albo w ''Wielkiej Księdze Polskich Tłumaczeń'' zapisane jest: ''I nie użyjesz w tytule słowa imaginarium, nawet jeśli sens miałbyś wypaczyć lub na Lerka koncert za karę iść''. Swoją drogą jakby zostawiono po prostu ''Parnassus'' bez żadnych dodatkowych ceregieli, to przecież też nie stało by się nic złego, a tak osiągnięto efekt typu ''Titanic. Statek, który pokonał górę lodową''.

 

3. Wysłannik Przyszłości (The Postman) - podejrzewam, że w szkołach dla tłumaczy są osobne zajęcia poświęcone przerabianiu jednowyrazowych tytułów. O ile jeszcze ''Highlander'' jako ''Nieśmiertelny'' da się przeżyć, ''Terminator'' przerobiony na ''Elektronicznego Mordercę'' wprawdzie jest dość głupi i kojarzy się z przygodami zabójczej ''ruskiej gierki'', ale chociaż nawiązuje do fabuły. ''Wysłannika Przyszłości'' to już jednak przesada - nie mamy pojęcia dlaczego nie można było zostać przy tytule powieści, na której oparto film, czyli po prostu ''Listonoszu''. Widać ktoś postanowił pokazać światu swe uwielbienie dla filmów o podróżach w czasie z Van Dammem, z tym, że zrobił to w obrazie, w którym nie ma ani Van Damme'a, ani podróży w czasie. ''Wysłannik przyszłości'', który nie przybywa z przyszłości, naszym zdaniem mógł być pierwszą oznaką kryzysu.

 

2. Szklana Pułapka (Die Hard) - przykład klasyczny. Komuś nie chciało się kombinować z oddawaniem tego, jakim to McClane jest twardym skubańcem i sprawdził o czym jest film. A że film jest o ludziach uwięzionych w wieżowcu, stwierdził, że chwytliwe będzie brzmiało ''Szklana Pułapka.. Niestety, ludzie z Hollywood jak na złość nakręcili drugą część, która już nie działa się w wieżowcu i tytuł miał się do filmu jak Maluch do F1. Potem powstała równie złośliwa i równie pozbawiona wieżowców trzecia część, a w 2007 czwarta. Chociaż może i dobrze, że nie postanowiono iść za ciosem i dać światu kolejno ''Lotniskowej Pułapki'', ''Miejskiej Pułapki'' i ''Pułapki, w której przez chwilę jest Kevin Smith''.

 

1. Wirujący Seks (Dirty Dancing) - jeśli powstanie kiedyś Szkoła Wyższa Polskiej Myśli Tłumaczeniowej, to ewidentnie powinna nosić imię ''Wirującego Seksu'', czyli jednego z klasycznych potworków i dowodów na to, że jeśli czegoś nie można przetłumaczyć dobrze, to lepiej nie tłumaczyć wcale. ''Wirujący seks'' dla filmowych tytułów jest bowiem tym, czym bracia Mroczek dla aktorstwa.


Bazyl

Dodaj swój komentarz:
Nie chcesz być szarym Gościem? Zaloguj się i komentuj pod nickiem! Załóż konto
Komentarze:
  • Gość 12.02.10, 19:56
    Oceniono 2 razy 0

    A "The Sting" czyli w Polsce "Żądło", a "Antz", czyli "Mrówka Z"?Oprócz tego w Polsce film "Terminator" funkcjonuje pod śmieszną nazwą "Terminator" (tylko u kogo Arnie terminował?)

  • Gość 11.02.10, 23:08
    Oceniono 1 raz 1

    Autora artykułu i wszystkich chętnych, którzy chcą zapoznać się z drugą stroną medalu dotyczącą tego tematu zapraszam na mojego bloga przy-papierosku na onecie.

  • Gość 10.02.10, 14:15
    0

    A co powiecie na tłumaczenie "Make It Happen" (oryginał) na "Just Dance" (polski ;)?

  • Gość 08.02.10, 23:15
    Oceniono 3 razy -3

    taa... tylko że nie rozumie kto lub co było nie zaliczone w poniżej podanej komedii, wygląda na to że polski tytuł faktycznie nie jest tłumaczeniem , ale TREŚCI FILMU TEŻ NIE ODDAJE. Podejrzewam że chłopcze, dziewczynko jesteś przeambicjonowanym studentem filologi angielskiej, ale nie łódź się, co najwyżej uczyć będziesz w gimnazjum i chwała bogu za to że nie od ciebie będzie zależeć adekwatność tytułu filmu do jego treści.

  • Gość 08.02.10, 23:05
    0

    NIE ZALICZONA w wersji oryginalnej -> OLD SCHOOL

  • Gość 08.02.10, 09:40
    Oceniono 10 razy -4

    Dla mnie idiotą i ignorantem jest autor artykułu. Pisze o polskich tytułach nazywając je tłumaczeniami tytułu. Subtelna różnica polega na tym że polski tytuł nie musi być dosłownym tłumaczeniem oryginalnego. Ma natomaist oddawać treść filmu. I polskie tytuły to robią. Oczywiście zdarzają się źle dobrane polskie tytuły, ale oryginalne też nie zawsze są ok.

  • Gość 08.02.10, 01:52
    Oceniono 1 raz -1

    Lock, Stock and Two Smoking Barrels -> Porachunki

  • Gość 08.02.10, 00:36
    Oceniono 2 razy 2

    Zgodzę się z wypowiedzią poniżej ,porażką jest tłumaczenie Fight Club na Podziemny Krąg ,przez dłuuugi czas nie wiedziałem w ogóle ze to ten sam film.

  • Gość 07.02.10, 21:30
    0

    "Legends of the fall" przetłumaczone jako "Wichry Namiętności"

  • Gość 07.02.10, 21:28
    0

    Czytałam i umierałam ze śmiechu :)))))))))))))

  • Gość 06.02.10, 14:08
    Oceniono 2 razy 2

    Nic nie przebija jak dla mniePodziemny Krąg - ”Fight Club":/

  • Gość 05.02.10, 21:20
    Oceniono 3 razy 1

    Zdecydowanie najgorszym pomysłem było moim zdaniem tłumaczenie filmu pt "Cloverfield" na "projekt:monster" paranoja i żenada. Zgadzam sie że może być trudno to przetłumaczyć ale już lepiej było zostawic orginał.

  • Gość 05.02.10, 17:34
    Oceniono 1 raz -1

    Najgorsze tłumaczenia tytułów:Czas śmierci (Long time dead)Przypadkowa Dziewczyna (Sliding doors)

  • Gość 04.02.10, 22:57
    Oceniono 2 razy 2

    Nie kumam ludzi, którzy zachwycają się tłumaczeniem Wirtualny Seks. Przecież jeśli film do świadomości ludzi trafił pod oryginalnym tytułem, a nadany przez tłumacza czy dystrybutora funkcjonuje gdzieś obok i to tylko jako powod do zartow, to znaczy ze jest po prostu zly. Szklana Pulapka na przyklad sie przyjelo a Wirujacy Seks nie.

  • Gość 04.02.10, 21:28
    Oceniono 10 razy 6

    In Bruges miało oryginalny podtytuł First shut then sightseeing, więc nie jest to inwencja tłumacza. A Die Hard najlepiej przetłumaczyć jako "Nie do zajebania", wtedy Die harder (oryginalny tytuł drugiej części) "Jeszcze bardziej nie do zajebania"

  • Gość 04.02.10, 20:07
    Oceniono 4 razy 2

    Parnasusa oglądałem z koleżanką bardzo fajny film, ale tak jak autor tekstu napisał, ok. godz. rozkminialiśmy czy on oszukał tego diabła czy nie :P

  • Gość 04.02.10, 16:38
    Oceniono 2 razy 0

    kuchar, jak będziesz wszystko ze słownikiem w ręce tłumaczyć, to daleko nie zajdziesz. Word-for-word to metoda pre-tłumaczeniowa, nie tłumaczeniowa. Poza tym część znaczeń podajesz zwyczajnie błędnie.

  • Gość 04.02.10, 16:38
    Oceniono 11 razy 3

    Uważam, że tutuły jak: Szklana pułapka, wysłannik przyszłości, sposób na blondynkę to dobre tłumaczenia. Widać ze autor nie ma pojecia o translacji. Nie tłumaczymy tępo i dosłownie tylko odnosimy to do kontekstu, kultury, środowiska itp. Will hunting nic nie mówi polskiemu widzowi wieć słusznie go zastpiono BUNTOwnikiejm z wyboru.Dlatego jak p. autor co boi sie podac nazwiska nie ma lepszej propozycji powinien się zamknąć a nie szczekać.

  • Gość 04.02.10, 16:33
    Oceniono 9 razy 1

    Krytykowac łatwo. Czemu sam autor nie pokusi się o tłumaczenie?

  • Gość 04.02.10, 16:33
    Oceniono 11 razy 1

    marny artykul. moze autor by zaproponowal cos sam a nie czepial sie tylko innych, co? wirujacy seks nie jest idealnym tytulem ale oddaje ducha. Jesli chodzi o life and death of david gale to "zycie za zycie" jest akurat dobrym tytulem, oddaje temat filmu. a juz czepianie sie tlumaczenia meet the fockers jest akurat kompletnie bez sensu.Poza tym te tytuly to nie prawdziwe tlumaczenia tylko jakies wypociny dystrybutorow. ad franco_bollo - oczywiscie ze artykul jest nierzetelny - to w koncu widelec.pl

  • Gość 04.02.10, 15:19
    Oceniono 8 razy 4

    Eternal Sunshine of the Spotless Mind - wiadomo, Zakochany bez pamięci. Za to powinno się zabić tłumacza.

  • franco_bollo 04.02.10, 13:56
    Oceniono 13 razy 5

    artykul bardzo nierzetelny, autor podal wiele calkiem sensownych tytulow, zapominajac o jednym z bardziej kuriozalnych przykladow - "raw deal" z arnoldem funkcjonowal w bolandzie pod kuriozalnym tytulem "jak to sie robi w chicago"

  • Gość 04.02.10, 13:40
    Oceniono 9 razy 7

    I jeszcze jedno: "Die-hard" jako rzeczownik znaczy po prostu "Twardziel". I to by w zupelnosci wystarczylo.

  • Gość 04.02.10, 13:37
    Oceniono 15 razy 11

    Dla mnie kuriozum i kretynizmem zarazem jest spolszczenie "Last Action Hero" jako "Bohater ostatniej akcji", gdy z filmu jasno wynika, ze chodzi o "Ostatniego bohatera (filmow) akcji".

  • Gość 04.02.10, 13:30
    Oceniono 24 razy -4

    szanowny Panie Bazyl, skoro nie masz Pan pojęcia o języku angielskim, to to nie ośmieszaj tym się publicznie. Wirujący seks to akurat jest majstersztyk sztuki translatorskiej. "dirty dancing" oznacza (opisowo to ujmując): taniec, w którym wystepują elementy flirtu i podteksty erotyczne, być może nawet ocierajace się o sprośność. Osoba tłumacząca oba elementy: taniec i seksualnośc musi jakoś je oddać, żeby uchwycić WŁAŚCIWE znaczenie frazy. I w tym przypadku wyszło doskonale: dancing - wirujący, dirty - seks. Powtarzam jeszcze raz, tylko osoba doskonale czująca język angielski (i polski zarazem) mogła tego dokonać. Proponuję zapisać się na jakiś kurs angielskiego, tak na pre-intermediate dużo mógłby się Pan już nauczyć.

  • Gość 04.02.10, 12:35
    Oceniono 11 razy 3

    dirty dancing: grzeszny taniec. dirty nie tylko znaczy brudny, ale także niegrzeczny. Niegrzeczny tanieć jakoś tak nie brzmi, to poprawiamy na grzeszny i już wychodzi nam cos lepszego niż wirujący seks;p A odwołując się do fabuły to po prostu : Zmysłowy taniec. Oczywiście jak już musi być tłumaczony bo oryginalna nazwa jest lepsza.

  • Gość 04.02.10, 12:28
    Oceniono 4 razy 0

    last dance miało być

  • Gość 04.02.10, 12:28
    Oceniono 5 razy -3

    last dane----------> CENA NADZIEI

  • Gość 04.02.10, 12:16
    Oceniono 16 razy 14

    Tłumaczowi, który przetłumaczy tytuł "Good Will Hunting" i zachowa równocześnie i nazwisko i grę słów należałby się medal i to chyba olimpijski. "Buntownik z wyboru" to w tym kontekście niezły tytuł, bo też zawiera pewien kruczek, odniesienie do "Buntownika bez powodu", no i oddaje treść filmu.

  • Gość 04.02.10, 12:15
    Oceniono 27 razy 17

    Czyli po polsku "Dirty Harry" będzie "Wirujący Harry"...:):):)

  • miss_kitten 04.02.10, 12:14
    Oceniono 7 razy 5

    co do "reality bites" to chyba kiedyś na Trójce był konkurs, którego zadaniem było wymyślenie polskiego tytułu filmu. i wyszło jak wyszło.

  • miss_kitten 04.02.10, 12:13
    Oceniono 8 razy 2

    jesli mam byc szczera to zwracam już wyciąganiem przy każdej okazji "die hard" i "dirty dancing". jak rozumiem przetłumaczenie tych tytułów jako "uparciuch" i "brudna potańcówka" jest lepszym pomysłem? bo w tamtych czasach nikt nie słyszał o tym, żeby zostawiać tytuł oryginalny - tego się po prostu nie robiło.

  • Gość 04.02.10, 12:12
    Oceniono 2 razy -2

    jak oglądałeś film to wiesz, że parnassus niby oszukał diabła w pierwszej części filmu, a że to był podstęp to inna sprawa.

  • Gość 04.02.10, 12:05
    Oceniono 17 razy -7
    Komentarz poniżej pewnego poziomu Wyświetl
  • Gość 04.02.10, 11:59
    Oceniono 14 razy 14

    dla mnie rządzi - Duplex - przetłumaczony na - Starsza pani musi zniknąć

  • Gość 04.02.10, 11:42
    Oceniono 3 razy 3

    A dla mnie zawsze przebojem był tytuł odcinka jakiegoś amerykańskiego serialu (niestety po tylu latach nie pamiętam już którego), pokazywanego w drugiej połowie lat 80. Przebojem, bo nie trzeba było znać angielskiego (i żadnego innego obcego języka) by się zastanawiać o co właściwie chodzi. Na ekranie pojawiał się napis "MIG 27" (wybaczcie, jeśli mi się numerki pomyliły, ale był to Mig ileś tam), po czym lektor ze śmiertelną powagą mówił "odcinek XX: Witaj Ameryko!". No wyć ze śmiechu można :))).

  • Gość 04.02.10, 11:42
    Oceniono 11 razy 7

    A "Requiem for a dream" przetłumaczone jako "Requiem dla snu"? Po obejrzeniu filmu jasne jest przecież, że nie chodzi o sen, tylko o marzenie.

  • Gość 04.02.10, 11:25
    Oceniono 10 razy 10

    Mamy jeszcze wchodzący wkrótce do kin "Dear John", w polskim tłumaczeniu będący "Wciąż ją kocham". Poza tym dystrybutor nadal nie może się zdecydować, czy "Clash of titans" to "Zmierzch tytanów" czy może jednak "Starcie tytanów". Głupota nie zna granic. Ale najlepszy i tak jest "Titanic. Statek, który pokonał górę lodową":D

  • Gość 04.02.10, 11:24
    Oceniono 21 razy -1

    Artykuł poniżej jakiegokolwiek poziomu. Niektóre przekłady tytułów są zabawne, nietrafione, lub dziwaczne ale już czepianie się braku wierności jest bezpodstawne; zamiast robić negatywny PR trudnemu zawodowi tłumacza (wymagającemu wszechstronnego wykształcenia i odpowiedzialnemu) może śmialibyście się tylko z dystrybutorów i nie szli na łatwiznę pisząc, że ten a ten błąd to wynik pomyłki, kiedy w oczywisty sposób był wyborem i to zapewne nie tłumaczy, a ludzi, którzy chcieli film "sprzedać"!P.S. "Więzień nienawiści" to dobry tytuł i bardzo trafny - film opowiada przecież o człowieku, który jest nienawiścią rasową zniewolony intelektualnie i emocjonalnie.

  • Gość 04.02.10, 11:15
    Oceniono 8 razy 0

    Jeszcze byl Autostopowicz albo niekiedy pod innym tytulem Wykidajlo z P. Swayze

  • Gość 04.02.10, 11:13
    Oceniono 8 razy 8

    pierwsze miejsce powinien zająć tytuł "the longest yard", który u nas został przetłumaczony na uwaga! "wykiwać klawisza"...hehe głowa mała żeby to pojąć

  • Gość 04.02.10, 11:12
    Oceniono 10 razy 10

    Aż dziwne, że nikt nie wspomniał jeszcze horroru z 1979 roku czyli filmu "Phantasm" którego tytuł przetłumaczono jako "Mordercze Kuleczki" :)

  • Gość 04.02.10, 11:04
    Oceniono 8 razy 4

    Zawsze przemawiało do mnie tłumaczenie "Die hard" = "Umarł w butach" :-)

  • Gość 04.02.10, 10:39
    Oceniono 8 razy 0

    Wysłannik Przyszłości - może faktycznie możnaby film przetłumaczyć jako Listonosz, ale ten tytuł jest zbyt obojętny, nie wiąże się z gatunkiem filmu - postapokaliptyczna fantastyka? Poza tym można doszukć się sensu w tytule Wysłannik... jako że działania bohatera doprowadzają do odbudowy cywizlizacji w przyszłości. Trochę na siłe ale do zaakceptowania.

  • Gość 04.02.10, 10:39
    Oceniono 13 razy 3

    Więzień nienawiści to akurat dobry tytuł, który wynika z fabuły. Jeżeli autor tekstu tego nie rozumie to jest stupid. Buntownik z wyboru też oddaje sens filmu i postawy bohatera.

  • Gość 04.02.10, 10:38
    Oceniono 3 razy -3

    wyskakuje mi Komentarz niedozwolony.co jest??

  • Gość 04.02.10, 10:37
    Oceniono 3 razy -3

    post

  • Gość 04.02.10, 10:32
    Oceniono 9 razy 7

    z ostatnich perełek:Papryka, sex i rock'n'roll, a w oryginale Made in Hungaria, ale widocznie tłumacz miał bazarowo-erotyczną przeszłość i doszedł do wniosku, że warzywa i sex lepiej się sprzedają

  • Gość 04.02.10, 10:18
    Oceniono 17 razy 13

    To ja dodam jeszcze "5th element" znany u nas jako "Piąty element" (element - z ang. żywioł)

  • Gość 04.02.10, 09:44
    Oceniono 19 razy 17

    Jeśli "Dirty dancing" to "Wirujący seks" to "Dirty Harry" to ... "Wirujący Harry" :))))))))))))))))))))))) (Clint, co Ty na to?)

Najczęściej komentowane