Bazyl

Z cyklu z kim na piwo: Najlepsi fikcyjni żołnierze

  • Pin It
19.03.2010
A A A Drukuj

W naszym niemal-cotygodniowym przeglądzie fikcyjnych postaci, które wzięlibyśmy na piwo, gdyby nie właśnie drobna niedogodność w postaci tego, że są fikcyjne, nadszedł czas, by wystrzelić z grubej rury, a w zasadzie grubego działa. Oto bowiem przed Wami 10 najfajniejszych żołnierzy, z którymi chętnie strzelilibyśmy kilka luf.

 

10. Hans Kloss (Stawka większa niż życie)

Największy polski bohater wojenny i agent, przy którym nawet James Bond byłby wstrząśnięty i zmieszany. W czasie wojny zajmował się wyprowadzaniem Niemców w pole, więc teraz mógłby zająć się wyprowadzaniem się na piwo. W końcu kto nie chciałby napić się facetem, który rozwiązał zagadkę gruppenfuhrera Wolfa i którego teksty zna każde dziecko - nawet jeśli nigdy ich nie wygłosił.

 

 

9. Ernest Bilko (Sierżant Bilko)

Sympatyczny wojskowy, który kombinuje tak, jakby sztuki tej uczy się nie w USA, a socrealistycznej Polsce. Swoją jednostkę przerobił na kasyno i pewnie ma wiele ciekawych opowieści o tym jak przechytrzał dowódców oraz organizował walki bokserskie, których nie powstydziłby się Don King

 

 

Na piwo wzięlibyśmy go też dlatego, że jesteśmy pewni, że kiedy skończyłyby się nam fundusze Bilko i tak znalazłby sposób, aby nasze kufle jeszcze kilka razy się napełniły. Niewykluczone jednak, że potem musielibyśmy bardzo szybko biec, ale za to bylibyśmy na takim dopingu, że automatycznie bieglibyśmy zygzakiem, co powinno pomóc w zgubieniu pościgu.

 

 

8. Alan Schaeffer (Predator)

Dutch to gość, który załatwił samego Predatora, co jest wystarczającym powodem, żeby chcieć go zrobić imperatorem świata, a co dopiero wziąć na piwo. Pijąc z nim bylibyśmy pewni, że usłyszymy wiele ciekawych opowieści i nie podskoczy nam żaden osiłek. Nie ważne czy pochodziłby z tej planety czy z innej.

 

 

7. Jordan O'Neil (G. I. Jane)

Równia ładna, co twarda i ambitna, więc mamy pewność, że po dwóch piwach nie spadnie pod stół, a będzie walczyć do ostatniego naboju i ostatniej kropli browara. Sami postawilibyśmy jej kilka kolejek za to, jak jednym prostym zdaniem zabiła polskim tłumaczem ćwieka jak stąd do Guantanamo

 

 

Członkowie kabaretu Po Żarcie musieli mieć wiele radości słysząc ''suck my dick'' tłumaczone na ''cmoknij mnie w pompkę''.

 

 

6. John Rambo (seria Rambo)

Mieliśmy już faceta, który załatwił Predatora, a teraz mamy kogoś, kto załatwiłby wszystko i wszystkich. Wystarczyłby mu do tego tylko dwa granaty, pół konserwy i łuk, którym szyłby celniej niż Legolas, a zawstydzone czołgi wybuchałyby z wrażenia. Rambo to bowiem bohater naszego dzieciństwa, przy którym nawet Norris wydawał się marnym harcerzyną. Chętnie wypilibyśmy z nim po kolejce za każdego wroga, którego ukatrupił, ale nie wiemy czy jest to możliwe. Nie, nie chodzi o nasze głowy i wątroby, chodzi o to, że boimy się, że na naszej planecie nie ma dosyć alkoholu.

 

 

5. Józef Szwejk (Przygody dobrego wojaka Szwejka)

Bohater, którego wielu próbowało rozgryźć, ale nikomu się nie udało dojść czy rzeczywiście jest idiotą słusznie urzędowo uznanym za idiotę czy też udając tępaka robi idiotów z wszystkich innych. My nie próbowalibyśmy tego dociec - wystarczyłby, że moglibyśmy z nim napić się czeskiego piwa i posłuchać anegdotek, których Szwejk na każdą okazję ma na oko jakieś pół miliarda.

 

 

4. Marusia Ogoniok (Czterech pancernych i pies)

Istnieje spora szansa, że sanitariuszka Armii Czerwonej to najładniejsza dziewczyna, jaka kiedykolwiek nosiła mundur. Aż dziwne, że strona mająca ją po swojej stronie wygrała wojnę, bo żołnierze mając szansę trafić pod jej opiekę mogli celowo wystawiać się na ogień snajperów i grać w berka na polach minowych. Zrozumielibyśmy ich, chociaż my wolelibyśmy spotkać się z nią bez ran postrzałowych i oderwanych kończyn, za to przy kuflu piwa.

 

 

3. Franciszek Dolas (Jak rozpętałem drugą wojnę światową)

Perypetie żołnierza, który przez dziwny zbieg okoliczności jest przekonany, że to z jego winy zaczęła się II wojna światowa dostarczały nam sporo radości, gdy byliśmy mali i robią to równie dobrze teraz. ''Jak rozpętałem drugą wojnę światową'' to bowiem jedna z najlepszych komedii, jakie widzieliśmy, a Dolas to jedna z najsympatyczniejszych postaci. Na piwie z nim na pewno byłoby ciekawie i nie zdziwilibyśmy się, gdyby spotkały nas jakieś dziwne przygody albo obudzilibyśmy się na przykład w Neapolu z wytatuowanym Zorro na jednej ręce i z biletem moskiewskiej komunikacji miejskiej ściskanym w drugiej. Cokolwiek by się działo musielibyśmy jednak pamiętać, żeby nie pozwolić Frankowi grać w trzy karty, bo wtedy do tatuażu i biletu mógłby dojść jeszcze nóż - w plecach. Można by go za to zachęcić do robienia sobie jaj z Niemców, bo w tym jest naprawdę dobry

 

 

 

2. John Yossarian (Paragraf 22)

Naszym zdaniem jest jedną z najlepszych postaci, jakie w ogóle pojawiły się w literaturze, więc nie mogło zabraknąć go u nas. W końcu kto nie chciałby pójść na piwo z facetem, który całą wojnę próbował dowieść, że jest niepoczytalny i zostać zwolniony do domu. Aby to osiągnąć wystarczyło oddać pismo dowodzące, że jest się wariatem, ale oddanie je dowodziło, że jest się normalnym i koło się zamykało. Yossarian dostosował się więc do wojska poziomem absurdu wycinają dziwaczne numery, podrywając dziewczyny, a gdzieś między tym wszystkim latając na misje i wygłaszając jedne z najlepszych tekstów w historii, który brzmiał mniej więcej tak:

 

- Próbują mnie zabić - powiedział spokojnie Yossarian
- Nikt nie próbuje cie zabić - odpowiedział Clevinger
- To dlaczego do mnie strzelają? - zapytał Yossarian

 

 

1. Benjamin Pierce (M*A*S*H)

Sokole Oko to rewelacyjny chirurg, który gdy akurat nie musi wyjmować z nikogo pocisków lubi robić dowcipy lokalnym służbistom, wypić kilka głębszych i podrywać pielęgniarki. Podejrzewamy, więc, że świetnie byśmy się z nim dogadali. W końcu też wkurza go wojskowa dyscyplina i durne procedury, a najchętniej aresztowałby wojnę za zakłócanie pokoju. Innymi słowy moglibyśmy napić się z nim, pogadać, podrywać dziewczyny, a na koniec wykręcić komuś jakiś durny numer - nasza wizja raju.

 

Bazyl

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (19)

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    PIERCE, najlepszy kompan do picia

  • qfas

    0

    Na browara bym się wybrał z Artemem, bohaterem książki "Metro 2033". Może to nie do końca żołnierz, ale kontakt z bronią ma cały czas (i do tego płaci nabojami od kałacha), ale fajnie byłoby posłuchać jego opowieści o post-nuklearnym świecie, plądrowaniu Kremla i o tym, jak fajnie kosi się do mutantów. Poza tym, z ruskim jeszcze nie piłem.

  • avatar

    Gość: Gość

    Oceniono 1 raz -1

    a Kapitan Bomba to co ?! :)

  • bladzik27

    Oceniono 6 razy 2

    Jestem niezmiernie zawiedziona brakiem Stirlitza... :P

  • avatar

    Gość: Gość

    Oceniono 1 raz -1

    Zdjecie pomnika Szwejka z mojego miasta ;)

  • avatar

    Gość: Gość

    Oceniono 8 razy 2

    Popieram. Przy Hugo Stiglitzu wszyscy Was goście z 10 wymiękają :P

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Redakcja