fot. PR Photos
Pisaliśmy już o tym, co nas denerwuje w pornografii i wychodzi na to, że wszystko, poza punktami kulminacyjnymi. Nie jesteśmy jednak zgrają onanistów malkontentów i krytykujemy konstruktywnie. Rewolucję w pornobiznesie zaczynamy od dupy strony czyli od aktorek tym oto łatwym i tanim... znaczy skutecznym przepisem na idealną gwiazdę kina klasy XXX.
Pisaliśmy już o tym, co nas denerwuje w pornografii i wychodzi na to, że wszystko, poza punktami kulminacyjnymi. Nie jesteśmy jednak zgrają onanistów malkontentów i krytykujemy konstruktywnie. Rewolucję w pornobiznesie zaczynamy od dupy strony czyli od aktorek tym oto łatwym i tanim... znaczy skutecznym przepisem na idealną gwiazdę kina klasy XXX.
Oczy
Nieważne, mogą być duże, małe, skośne, zielone, brązowe czy koloru terminatorowego, grunt żeby były umiejscowione z grubsza po obu stronach nosa oraz między uszami. I do cholery, dziewczyno! Nie patrz nimi prosto w kamerę! Nas tam nie ma! Jesteśmy tylko tym mało efektownym krzesłem, na którym siedzi operator (dumne słowo) w przepoconym (odpowiednie słowo) podkoszulku. Nie psuj efektu naturalności, mrugając do kamery!
Odwaga
Jest potrzebna. Gwiazda porno żadnej pracy się nie boi, no może poza jakąkolwiek w dziale księgowości. Do głównych ról w branży filmów dla dorosłych pryszczatych nastolatków potrzeba kogoś, kto na przykład karłom się nie kłania. A raczej właśnie kłania. No i jaką odwagę trzeba mieć, żeby nie uciec na widok zbliżającego się w twoim kierunku Rona Jeremy`ego - człowieka, wyglądającego, jak ktoś, kto właśnie ukradł komuś dywan, wąsy, po czym zgwałcił jego kozę i którego klata spokojnie mogłaby uświetnić wystawę gobelinów na Zamku Królewskim. Nagiego Rona Jeremy`ego, dodajmy tylko.
Piersi
Są ważne. Wbrew temu, co się jednak mówi, rozmiar nie ma aż takiego znaczenia. Zdecydowanie lepsze mniejsze a naturalne niż wielkie nadmuchane Jabulani, na widok których oficjele FIFA zaśliniliby się na śmierć i które w wypadku jakiejkolwiek zmiany pozycji, zaczynają wyglądać jak reklamówka wypełniona granatnikami z Tesco. Silikon jest świetny do uszczelniania okien.
Tatuaże
Mogą być, ale ''co za dużo, to niezdrowo'', jak to kiedyś powiedzieliśmy na imprezie, odmawiając kolejnej szklanki popity do wódki. Nie mamy pojęcia, jaki odsetek studentów ASP ogląda pornografię, ale podejrzewamy, że wśród całej ludzkości tylko niewielki jej promil marzy o seksie z Kaplicą Sykstyńską. Mmmm, promil...
Tyłek
Ważny jest tutaj tak zwany ''złoty środek'' i nie, nie to mamy na myśli, zboczeńcy. Jeśli ta część ciała wygląda mniej kościście niż zawieszenie szkieletu z sali biologicznej i z drugiej strony po prostu mniej niż jak coś, z czego mógłby nagle wyskoczyć średniej wielkości europejski kraj lub Adam Małysz, to ok.
Usta
Kluczowy element. Im większe, tym lepsze. Oczywiście głównie dlatego, żeby wyraźniej było słychać tak fundamentalne kwestie jak ''Ojej, znowu pękła mi rura'', ''Tak, zamawiałam tę pizzę... OJEJ!'', ''Ja, ja, usieren dein katalizator'' czy ''Mam na sobie tylko zbroję mojego pradziadka''.
Język
Lepiej, żeby był giętki. I angielski. Żaden z nas ni w ząb nie rozumie na przykład szwedzkiego i głupio byśmy się czuli, świetnie bawiąc się w czasie seansu, kiedy główna bohaterka przeżywa duchowe rozterki wraz z pięcioma głównymi bohaterami i zamiast chwalenia znakomitej roboty, jaką odwalili, zlewając ją chłodną wodą z węża ogrodowego recytuje na przykład program Szwedzkiej Partii Socjaldemokratycznej. A film kończy się gdzieś pomiędzy ''wyzwolony lud pracowniczy...'' i ''...fluktuacja zatrudnieniaaaaaaaaaaaa''.
Nogi
No fajnie by było, gdyby były.
Lord Arnulf van Aszim









