18+
Uwaga!

Ta strona zawiera treści przeznaczone wyłącznie dla osób dorosłych

Mam co najmniej 18 lat. Chcę wejść
Nie mam jeszcze 18 lat. Wychodzę

Rankingi

8 filmów, które zrujnują Twoje walentynki

  • Pin It
Orlando Woolridge
07.02.2012 03:00
A A A Drukuj
Antychryst fot. internet

Już niedługo walentynki, czas więc zacząć pisać teksty okolicznościowe. Zaczynamy od ujęcia filmowego, a konkretniej od filmów, których pod żadnym pozorem nie powinieneś oglądać ze swoją wybranką (lub "nie powinnaś"/"swoim wybrankiem") tego szczególnego dnia. No chyba, że masz walentynki tam gdzie kicz i komercja nie dochodzą - wtedy seanse tych 7 filmów będą nader odpowiednim sposobem na spędzenie 14 lutego.

Titanic. Kiepski film trwający 4 godziny jest w stanie zrujnować każdy dzień, a "Titanic" jest złym wyborem zwłaszcza w walentynki, bo po jego zakończeniu obydwoje zakochanych będzie miało smutne myśli o tym, jak to ich miłość nie jest tak romantyczna jak ta w filmie. Poza tym nic nie powinno być dawkowane w czterogodzinnych porcjach, nawet romantyczna miłość, więc po "Titanicu" będziecie mieć prawdopodobnie dość bycia zakochanym.

Nieodwracalne. Już lepiej oglądać "Titanica" przez 4 godziny niż Monicę Belucci brutalnie gwałconą przez 9 minut. No chyba, że wasza wymarzona wizja walentynek zawiera w sobie płacz, obrzydzenie i lęk przed kontaktem fizycznym z inną osobą.

Jakaś polska komedia z ostatnich lat. Nawet jeśli to komedia romantyczna. Zbyt często występuje w nich ktoś nazwiskiem Adamczyk, Kot, Karolak lub Szyc. Po takim seansie On będzie się bał spojrzeć na swoją ukochaną żeby przypadkiem nie okazało się, że w jej roli także występuje Karolak, a Ona może stwierdzić, że w sumie to oni wszyscy są przystojniejsi niż jej facet.

(Uwaga: w poniższym akapicie podany nie wprost, ale ogromny spoiler)

Oldboy. Pomijamy, że to film mroczny i brutalny. To co rujnuje romantyczny klimat walentynek to jego wątek miłosny, który obraca się wokół kazirodztwa. Po filmie zamiast robić to co powinno robić się na walentynkowej randce, zaczniecie natychmiast sporządzać swoje drzewa genealogiczne, żeby sprawdzić czy aby na pewno nie jesteście jakoś spokrewnieni, a nawet gdy dowiedziecie, że tak nie jest, to na wszelki wypadek i tak zdecydujecie się rozstać. Bo jak udowadnia "Oldboy" - nigdy nic nie wiadomo.

Gulczas, a jak myślisz. Dość powodów, aby nie oglądać tego filmu pod żadnym pretekstem wymieniliśmy tutaj. Jedyny powód, dla którego warto włączyć sobie "Gulczasa" w walentynki to jeśli para zakochanych uważa, że nie ma nic bardziej romantycznego niż wspólne samobójstwo. Obejrzenie tego filmu może obydwojgu kochanków dać ostateczny powód aby spróbować jednoczesnego opuszczenia tego świata.

Kunoichi Ninpo Cho. Nie oszukujmy się - romantyczna miłość, romantyczną miłością, ale dobrze by było zakosztować w walentynki także fizycznej odmiany miłości. Po obejrzeniu tego filmu, który najlepiej podsumowują te dwie sceny (a także nasza recenzja)...

... można o jakimkolwiek seksie zapomnieć. On będzie zbytnio bał się się waginowych bąbelków z piekła, a Ona - kogoś, kto chce by z nim oglądać takie filmy.

Antychryst. Film Von Triera mógłby się równie dobrze nazywać "Antywalentynki". Depresyjny portret rozpadającego się po tragicznej śmierci synka małżeństwa, to jedno. Niepokojące studium szaleństwa to drugie. Obcinanie sobie łechtaczki to trzecie. A twarz Willema Dafoe - czwarte.

Zmierzch. Bo wszystkie wymienione powyżej filmy, to i tak lepsze historie miłosne niż "Zmierzch".


ZOSTAŃ FANEM WIDELCA NA FACEBOOKU >>>

 


Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1
  • 1
  • 1
  • 2
  • 2
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (4)

  • avatar

    Gość: gizmo

    0

    @berdyczow

    Ale "Eternal Shunshine of the Spotless Mind" jest przecież genialnym filmem o miłości. Szczególnie końcówka. Ale faktycznie "american pie" to to nie jest;)

  • russel

    0

    Nieodwracalne? Przez 9 minut, tak? To mnie zachęciliście.

  • avatar

    Gość: serq

    0

    Nie polecam też "blue walentine"

  • berdyczow

    Oceniono 6 razy 4

    a "Eternal Shunshine of the Spotless Mind" (u nas znane jako "Zakochany bez pamięci")?
    parę lat temu wybrałem przypadkiem do kina w okolicy walentynków na to i widziałęm zdruzgotane pary, które spodziewały się bezmózgiej komedii romantycznej z Jimim Carey'em..
    a tymczasem.. hm, raczej sroga przeprawa (ale dobry film)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Redakcja