10 najfajniejszych elektronicznych gadżetów z naszej młodości
W dobie telewizorów plazmowych, wypasionych komórek, konsol, iPodów i innych iWynalazków czujemy się coraz bardziej nie na czasie. Zamiast jednak gonić uciekającą do przodu myśl techniczną, dziś cofniemy się, aby złapać ją w czasie naszej młodości i przypomnieć 10 elektronicznych gadżetów, bez których nie bylibyśmy tym kim jesteśmy dziś.
W dobie telewizorów plazmowych, wypasionych komórek, konsol, iPodów i innych iWynalazków czujemy się coraz bardziej nie na czasie. Zamiast jednak gonić uciekającą do przodu myśl techniczną, dziś cofniemy się, aby złapać ją w czasie naszej młodości i przypomnieć 10 elektronicznych gadżetów, bez których nie bylibyśmy tym kim jesteśmy dziś.
10. Telewizor Junost

Dzisiaj kręcą nas przede wszystkim wielkie telewizory, w przysłowiowym ''wtedy'' wszystko kręciło się wokół małych telewizorów turystycznych takich jak rosyjki Junost, który nie tylko mieścił się w każdym pokoju dziecięcym, ale można też było zabrać go ze sobą na wczasy.
9. Breloczek z melodyjkami reagujący na klaskanie i gwizd
Jedyna rzecz, której zdjęcia nie udało nam się znaleźć i jedyna, której nazwy nie znamy, stąd taki a nie inny durnowaty nagłówek. Całą resztę jednak pamiętamy - prostokątna czarna obudowa (powiedzmy jakieś 2,5 na 5 cm) osiem kolorowych przycisków, pod którymi ukrywały się różne melodyjki oraz czujnik reagujący na klaskanie i gwizdy uruchamiający jedną z nich, dzięki czemu teoretycznie nie dało się breloczka zgubić. Zgadnijcie czemu już go nie mamy... Ale to może i dobrze - zabawki reagujące głośnymi dźwięki na klaskanie to nie najfajniejszy gadżet w czasach Piotra Rubika.
8. Magnetofon

Kasprzak, Grundig czy Unitra MK 433 - to były trzy najpopularniejsze pierwsze kroki początkujących melomanów. Dodatkowe opcje zgrywania dźwięku z telewizora i dyktafonu powodowały, że były to też pierwsze kroki w dziedzinie piractwa (zgrywanie ulubionych czołówek dobranocek) i radia (nagrywanie własnych audycji - do tej pory nie przestajemy się dziwić, jak dziwnie nasze głosy brzmią na taśmie). No i nie zapominajmy o stylowej rączce do noszenia.
7. Dwukasetowy ''jamnik''
Może Kasprzak i koledzy są najbardziej kultowym sprzętem grającym, ale dla nas były sprzętem odziedziczonym po rodzeństwie albo rodzicach - nasze pierwsze świadome decyzje odnośnie wyboru sprzętu grającego dotyczyły zazwyczaj zakupu ''jamnika''. Nie jest ważny model i producent, ważne były dwie kasety i możlliwość przegrywania, która umożliwiała robienie własnych mixtape'ów. Nie od dziś wiadomo, że najlepsze płyty to składanki, a najlepsze składanki to te, które sami zrobiliśmy.
6. Brick Game

Po co komu Gameboye, skoro mieliśmy ''Brick Game''? I po co komu 9999 gier, skoro wszyscy i tak grali tylko w Tetrisa?
5. Zegarek z kalkulatorem

Swego czasu największy możliwy szpan i pierwsze zderzenie systemu edukacyjnego z możliwościami elektronicznych gadżetów. A konkretnie nauczycieli matematyki z kalkulatorem wmontowanym w zegarek. Dziś oszukiwać można przy pomocy np. komórek, wtedy najbardziej przebiegli korzystali z tego zegarka. Dzięki tej funkcji można było wmówić jednak rodzicom, że jeśli kupią to wymarzone cacko, będziemy mieć lepsze oceny w szkole.
4. Atari/Commodore/ZX Spectrum/Amiga
Dzisiaj ulubionym sposobem spędzania przez dzieci czasu jest granie na komputerze. Kiedyś też było, z tym, że dzieci miały utrudnione zadanie z powodu braku komputerów. Posiadanie własnego Atari lub ZX Spectrum, a później Amigi czy Commodore było marzeniem numer jeden. Na drugim miejscu było posiadanie chociaż kolegi, u którego można było poniszczyć joystick (ach joystick...) na River Raid czy innych prehistorycznych grach.
3. Konsola Pegasus

Tak, jak i teraz, tak i lata temu alternatywą dla grania na komputerze było granie na boisku na konsolach. Szeroko rozumiany świat podbijały wtedy pierwsze konsole Nintendo, które jednak dla statystycznego polskiego dzieciaka były tworem równie mitycznym, co czarna wołga. Z odsieczą przyszła jednak ich kopia, której opracowanie przypisuje się tajemniczej firmie z Tajwanu, a produkcję braciom z ZSRR. Pegasus i kartridże z klinami takich gier jak Pac-Man czy Contra gier robił prawdziwy szał, a posiadanie do niego pistoletu wyznaczało status na podwórku.
2. Zegarek Montana

Chyba najlepszy symbol tego czym się różnią dawne czasy od teraźniejszości. Kiedyś ''Montana'' oznaczało Świętego Graala wśród zegarków, coś ''cool'' mimo, że nie było jeszcze słowa ''cool'', no i przede wszystkim 16 melodyjek! Dzisiaj ''Montana'' kojarzy się z tym:

Co może nie byłoby jeszcze tragedią, gdyby nie to, że przy piosenkach Miley ''Hannah Montana'' Cyrus niegdysiejsze montanowe melodyjki brzmią jak polonezy Chopina.
1. Gra ''Elektronika''
Czyli ''ruska gierka'', czyli ''jajka''. Wilk i zając, małpka, bramkarz hokejowy, kucharz łapiący naleśniki i wiele innych bohaterów naszego dzieciństwa, które poprzez nieustanne granie w ''Elektronikę'' niemalże przyprawiło nas o permanentny zespół cieśni nadgarstka. Jasne, że Pegasus miał fajniejsze gry, a Montana więcej melodyjek, ale to właśnie to szczytowe osiągnięcie rosyjskiej myśli technicznej dawało jednak najwięcej frajdy.
Orlando Woolridge & bazyl
Zobacz także:
Dodaj swój komentarz:
Komentarze:
- najfajniejsze
- najnowsze
-
Hah! Co prawda Pegasusa ani Brick Game nigdy nie miałam, ale za to ruskie gierki aż trzy:D Z jajkami oczywiście, a oprócz tego kucharz łapiący naleśniki i coś w rodzaju... ekhem... symulatora Formuły 1 na torze przeszkód. xD Taki slalom. :)No i warto pamiętać, że oprócz możliwości grania, one przecież miały też zegarek i chyba nawet budzik.
-
-
-
-
-
Dokładnie ten model casio dostałem od ojca, gdy miałem 10 lat i był to szpan jakich mało! Niemal 1/3 klasy zdawała sprawdziany na moich obliczeniach. Tyle, że po paru latach niszczył się pasek, a chińskie produkty paskopodobne starczały na 3-4 tygodnia noszenia. Przez to do dziś nie noszę zegarka, żaden następny nie był już tak dobry. A mój czeka sobie spokojnie by kiedyś pomógł w matematyce mojemu dziecku.
-
-
-
Ja mam dopiero 13 lat, Brick Game i Pegasus co połowa mojego życia. Koledzy we większości mieli już kompy, ale ja przez ponad 5 lat bombałem na pegasusie, a w samochodzie w tetrisa ( kiedy dostałem pegasusa i to jeszcze z pistoletem miałem 3-4 lata czyli ok 2000 r)
-
-
kicia46 21.11.09, 17:42
Z tych rzeczy pamiętam tylko magnetofon "jamnika" i chyba brick game. Może i miałam jeczcze coś z tego, ale nie pamiętam.
-
-
-
-
-
-
Tak, tak - z tych wszystkich gadżetów, to tylko pegasusa nie miałem. Breloczek dźwiękowy nie był taki głupi, tylko prowokował sytuacje by go zgubić. Tak właśnie pozbyłem się swojego. Wrzuciliśmy go w trawsko i już się nie odezwał :-)Gierka w ośmiornicę, czy jajka to klasyka.
-
-
-
-
-
kezormik 04.11.09, 12:35
ostanio z bratem zwędziliśmy dziadkowi z piwnicy wino domowej roboty (fuj slodkie) i włączyliśmy pegasusa.oldskuuul!!! gralismy w kontrę do rana. pewnych umiejętności się nie traci- orzełek z literką s i rozwalam wszystkich!co do zegarków to niestety, los mną wzgardził.........buu
-
A ja pamiętam jak byłam z rodziną i znajomymi na w czasach i moja mama z koleżanką siedziały wieczorami jak wszyscy spali i grały w elektronikę był to samochód,który musiał mijać przeszkody,żeby w nią nie trafić.One tak potrafiły długo grać i grały która więcej punktów zdobędzie,a najfajniejsze było jak juz tak szybko leciały te przeszkody,że oczopląsu można było dostać.Ja lubiłam kucharza,jaja też,była też ośmiornica.To były czasy.Moja mama do dziś wspomina te gry.
-
-
-
-
-
commodore 64 miałam, ale to był wypas hehe i obowiązkowo śrubokręt do magnetofonu i co sie nakręcić trzeba było.No ale rodzice w końcu z prezentowali stacje dyskietek hehehe, to dopiero było... a gry moja ulubiona na commodore: "Project Firestart" świetna gra, ta muzyka te zielone stwory hehe
-
-
Komentarz poniżej pewnego poziomu Wyświetl
-
-
-
-
-
-
Komentarz poniżej pewnego poziomu Wyświetl
-
A ja pamiętam, że oprócz Montany (niestety nie miałem), i zegarka z kalkulatorem (ten już miałem, ale zgubiłem :(, były jeszcze obrzydliwe, plastikowy zegarki wodoodporne (taki g-shock, ale jeszcze wtedy tych nawet w reklamach telewizyjnych nie było) - i taki też mialem (po tym zgubionym z kalkulatorkiem). Prawdziwy wypas na pół ręki.
-
miałam elektronikę też... moja to była wersja z rybkami. tzn wilk był wędkarzem i łapał rybki na wędkę... klasyka.łezka w oku z tym joystickiem też... miałam chyba z 7 rozwalonych w szafie i rodzice mi co jakiś czas kupowali nowego żebym mogła dalej grać w River Raid :D
-
-
-
-
-
-
-
-
-
Jeśli chodzi o komputery z zamierzchłych czasów - trzeba by też wymienić Amstrad/Schneider CPC464 i CPC6128. Sam takiego miałem i stanowiło to niezłą alternatywę dla Atari/Commodore/ZX Spectrum/Amiga, jeśli chodzi o programy i gry. I te dwustronne 3 calowe dyskietki w pudełkach. Do dziś mam jeszcze taką na pamiątkę!
-
najaremo 03.11.09, 12:57
jak zegarek to tylko Asashi lub Azari
-
-
































