Orlando Woolridge

12 rzeczy, które (prawie) każdy kiedyś zbierał

  • Pin It
26.11.2009
A A A Drukuj
''Siostra zbiera aktorów, brat wycina piłkarzy, a ja tylko gołe baby jeśli gdzieś zauważę'' - jak śpiewał pewien artysta scen polskich. A ty co zbierałeś w dzieciństwie? Idziemy o zakład, że którąś z poniżej wyliczonych rzeczy na pewno.
  • <b>Naklejki do albumu Panda</b>. Wydany przez specjalistów od albumów z naklejkami z Panini, album od World Wildlife Fund, popularnie zwany ''pandą'' był dla wielu pierwszym świadomym zbieraniem. Podejrzewamy, iż to właśnie dzieciństwo spędzone na oglądaniu zdjęć różnych gatunków zwierząt sprawiło, że tak bardzo uwielbiamy południowe weekendowe programy przyrodnicze. Choć albumu z pandą nie zbieraliśmy na kacu.
  • <b>Puszki po piwie.</b> Może w wieku 7 lat jeszcze nie piliśmy, ale już wiedzieliśmy co dobre, stąd rosnące z dnia na dzień kolekcje puszek po piwie na naszych półkach. Potrafiliśmy grzebać w śmietnikach i wciskać się najbardziej brudne i zasikane zakamarki, aby tylko dorwać puszkę, której jeszcze nie mieliśmy w naszej kolekcji. Ponieważ eksponaty układaliśmy zazwyczaj w efektowne piramidy, średnio raz na tydzień jeden nieuważny ruch sprawiał, że cała kolekcja z hukiem lądowała na ziemi.
  • <b>Samochody z gumy Turbo.</b> Guma Turbo była nie tylko ulubionym smakiem naszej młodości  oraz ulubioną miejską legendą (pamiętacie, że była rakotwórcza?), ale także największą pasją kolekcjonerską. Minęło sporo czasu zanim przeżyliśmy swój pierwszy prawdziwy orgazm, ale jak się okazało, było to uczucie podobne do znalezienia w opakowaniu od Turbo prototypu.
  • <b>Guma NBA.</b> W czasach kiedy koszykówka w wydaniu amerykańskim święciła w naszym kraju kolejne tryumfy, w sklepach pojawiła się guma NBA. W środku znajdowały się naklejki ze znakami drużyn, które należało wklejać do albumu. Gdy ktoś uzbierał cały, mógł wygrać podróż na mecz NBA, co w tamtym czasie było dla nas jak Święty Graal, Złote Runo i prototyp z gumy Turbo razem wzięte. Oczywiście każdemu w końcu brakowało jednej naklejki do skompletowania albumu, choć piszącemu te słowa się udało. Album jednak nie wysłałem na konkurs, bo w międzyczasie stał się on dla mnie cenniejszy niż bilety na mecz NBA.
  • <b>Guma ''Toxic Crusaders''.</b> Trzeci nasz największy bzik gumobalonowy związany był z gumą ''Toxic Crusaders'', z której naklejki także zbierało się do specjalnego albumu, aż do ostatniego miejsca (dosłownie - ostatnie miejsce zawsze zostawało puste). Nie mieliśmy zielonego pojęcia o co chodzi z tymi dziwnymi stworami, ale wiedzieliśmy, że: a) są fajowe, b) album sam się nie uzbiera, c) powtórzone naklejki fajnie wyglądały na ramie naszego wigry 3, żuliśmy więć Toxic Crusaders namiętnie.

''Siostra zbiera aktorów, brat wycina piłkarzy, a ja tylko gołe baby jeśli gdzieś zauważę'' - jak śpiewał pewien artysta scen polskich. A ty co zbierałeś w dzieciństwie? Idziemy o zakład, że którąś z poniżej wyliczonych rzeczy na pewno.

 

Naklejki do albumu Panda

 

 


 

 

Wydany przez specjalistów od albumów z naklejkami z Panini, album od World Wildlife Fund, popularnie zwany ''pandą'' był dla wielu pierwszym świadomym zbieraniem. Podejrzewamy, iż to właśnie dzieciństwo spędzone na oglądaniu zdjęć różnych gatunków zwierząt sprawiło, że tak bardzo uwielbiamy południowe weekendowe programy przyrodnicze. Choć albumu z pandą nie zbieraliśmy na kacu.

 

Puszki po piwie

 

Może w wieku 7 lat jeszcze nie piliśmy, ale już wiedzieliśmy co dobre, stąd rosnące z dnia na dzień kolekcje puszek po piwie na naszych półkach. Potrafiliśmy grzebać w śmietnikach i wciskać się najbardziej brudne i zasikane zakamarki, aby tylko dorwać puszkę, której jeszcze nie mieliśmy w naszej kolekcji (co generalnie czyni z nas bezdomnego Jamesa Bonda). Ponieważ eksponaty układaliśmy zazwyczaj w efektowne piramidy, średnio raz na tydzień jeden nieuważny ruch sprawiał, że cała kolekcja z hukiem lądowała na ziemi.

 

Samochody z gumy Turbo

 

 

 

 

Guma Turbo była nie tylko ulubionym smakiem naszej młodości oraz ulubioną miejską legendą, ale także największą pasją kolekcjonerską. Minęło sporo czasu zanim przeżyliśmy swój pierwszy prawdziwy orgazm, ale jak się okazało, było to uczucie podobne do znalezienia w opakowaniu od Turbo prototypu.

 

Guma NBA

 

W czasach kiedy koszykówka w wydaniu amerykańskim święciła w naszym kraju kolejne tryumfy, w sklepach pojawiła się guma NBA. W środku znajdowały się naklejki ze znakami drużyn, które należało wklejać do albumu. Gdy ktoś uzbierał cały, mógł wygrać podróż na mecz NBA, co w tamtym czasie było dla nas jak Święty Graal, Złote Runo i prototyp z gumy Turbo razem wzięte. Oczywiście każdemu w końcu brakowało jednej naklejki do skompletowania albumu, choć piszącemu te słowa się udało. Album jednak nie wysłałem na konkurs, bo w międzyczasie stał się on dla mnie cenniejszy niż bilety na mecz NBA.

 

Toxic Crusaders

 

Trzeci nasz największy bzik gumobalonowy związany był z gumą ''Toxic Crusaders'', z której naklejki także zbierało się do specjalnego albumu, aż do ostatniego miejsca (dosłownie - ostatnie miejsce zawsze zostawało puste). Nie mieliśmy zielonego pojęcia o co chodzi z tymi dziwnymi stworami, ale wiedzieliśmy, że: a) są fajowe, b) album sam się nie uzbiera, c) powtórzone naklejki fajnie wyglądały na ramie naszego wigry 3, żuliśmy więć Toxic Crusaders namiętnie. A dziś wiemy już o co chodziło:

 

 

Kapsle/nakrętki

 

Puste puszki po piwie nie były jedynym naszym sposobem na oswajanie się z alkoholem. Z równym zapałem zbieraliśmy kapsle z piwa i nakrętki po wódce, choć to pierwsze miało również wymiar praktyczny - w ten sposób kompletowaliśmy flotę, które miała nam dać zwycięstwo w kolejnej partyjce gry w kapsle.

 

Karty do gry z piłkarzami

 

 


 

 

Dołączane do gumy Football były wg nas jeszcze fajniejsze niż piłkarskie naklejki od Panini, bo nie tylko można było je zbierać, ale i nimi grać - i co z tego, że nikt nie miał pełnej talii? Do dobrej zabawy wystarczyła karta z Krzysztofem Warzychą.

 

Karty koszykarskie

 

 


 

 

Ci, którzy złapali bzika na punkcie NBA i nie zadowalało ich już przeglądanie albumu ze znaczkami drużyn szukali czegoś nowego do zbierania i jak z nieba spadły im karty kolekcjonerskie z firmy Upper Deck, które około 1994 roku pojawiły się w sprzedaży. Później pojawiła się jeszcze jedna seria z Upper Decka i karty od Fleer. To co wcześniej widzieliśmy tylko u kolegów posiadających dobro bardziej pożądane niż BMX, czyli przysłowiową ''ciocię z Ameryki'', nagle każdy z nas miał na wyciągnięcie ręki, a w zasadzie na wsadzenie głowy w okienko kiosku.

 

Naklejki z Kukou Roukou

 

Ukochany wafel lat 90. nie tylko smakował jak nektar i ambrozje (a jeśli nie to nektar i ambrozje są żadnym pokarmem bogów) ale zawierał też naklejki z wizerunkiem różnych sympatycznych żyjątek, które lądowały w albumie czy na okładkach zeszytów.

 

 

Ehh... smak tych wafli będziemy pamiętać chyba dłużej niż pierwszy pocałunek.

 

Album z gumy Chabel

 

 


 

 

Co prawda my nigdy nie zbieraliśmy tych naklejek, ale napatrzyliśmy się na ten album u naszych koleżanek i sióstr. Serio. Naprawdę.

 

Historyjki z ''donaldówy''

 

Oczywiście najsłynniejszą i dla wielu pierwszą w życiu gumą była ''Donald Duck'', która w stanie spoczynku była tak twarda, że można było używać ją do walk ulicznych, a po rozgryzieniu wydzielała niepowtarzalny aromat. O ile, jak to w przypadku gum do żucia, smak szybko przemijał, to na zawsze zostawały nam historyjki z przygodami postaci stworzonych przez Walta Disneya.

 

Donaldówa była bezsprzecznie najczęstszym źródłem zbieranych przez nas historyjek, ale mieliśmy kiedyś także fazę na Bazookę Joe.

 

 


 

 

Kartki z notesików

 

To było dopiero szaleństwo. Próbujemy sobie przypomnieć od czego to się zaczęło, ale nie potrafimy. Jednego dnia szliśmy do łóżka po ''Sport Telegramie'' rzucając okiem przed snem na nasze ''turbówki'', a następnego dnia w szkole dowiadywaliśmy się, że nie jesteśmy ''cool'' jeśli nie mamy stosu kolorowych karteczek plus drugiej kupki na wymianę. To były dziwne czasy, to były lepsze czasy...

 

A Wy co jeszcze zbieraliście?

 

A wymienicie się za karteczkę z Kubusiem Puchatkem?

 

Orlando Woolridge

 

Zobacz także:

Vibovit i inni - najbardziej pamiętne leki z dawnych lat

Najlepsze zestawy Lego z lat 90.

Rosyjskie gierki i kapsel Frugo - odgłosy naszego dzieciństwa

Najfajniejsze gry podwórkowe i dlaczego nie możemy już w nie grać

 

ZOSTAŃ FANEM WIDELCA NA FACEBOOKU >>>

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (249)

  • avatar

    Gość: pablos

    0

    zaglada tu ktos jeszcze? ja dodam jeszcze od siebie pamietacie gazety świat wiedzy 2 anr byl z segregatorem kurcze cala podstawowka latala u mnie po miescie szukajac segregatorow i jeszcze czasopismo dinozaury i zbieralo sie szkielet dinozaura pozdro ludzie starzejemy sie haha

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    A polskie figurki z Gwiezdnych Wojen? Kto zbierał? Szukam kilku brakujących mi egzemplarzy, proszę o kontakt: jaime29@wp.pl

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    a Panini?

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    najabrdziej nieosiagalna, chyba As karo z augentalerem ....

    • avatar

      Gość: pablos

      0

      @Gość: Gość
      mam tego cala kolekcje i na zbyciu jeszcze jedna bez dwoch kart jokera i asa najbardziej chyba nieosiagalna byla as z viallim

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    a hit telewizyjny? : ".. nowa fala hejo hej, tylko z guma, NBA !!!.."

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    Jeszcze Giganty się zbierało... :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Redakcja